piątek, 3 lipca 2020

sleep paralysis (2019)


Nie doświadczyłam w życiu nic bardziej intensywnego, niż ta wszechobecna pustka we mnie, rozciągająca się na wszystkie moje członki, pochłaniająca każdą moją cząstkę, każdy atom, otaczająca moje kontury, pokrywająca je lepkim zimnym osadem i wylewająca się na każdą moją warstwę. Niemożność poruszenia się, całkowity paraliż ducha, który napina mięśnie aż do niekontrolowanego drżenia i dyskomfortu w stawach. Permanentne zmęczenie. Nagłe zapadanie w całkowicie nienaturalny kamienny sen w ciągu dnia i niespokojne czuwanie we wszystkie te nieprzespane noce, które spłycały mi umysł i pogłębiały cienie pod oczami. (...) Po takich przeżyciach często zaczynam się bać. Fala dreszczy pokrywająca dany fragment ciała. To miłe uczucie. Nauczyłam się zapinać swój strach na smycz. Prowadzić go. Czasem się wyrywa, szarpie mną i wtedy... Spoglądam w lustro, by sprawić czy nikt (nic) nie stoi za mną - tak na wszelki wypadek... Nigdy nie stoi, ale raz na jakiś czas mam potrzebę, by się o tym przekonać.
Dwa razy zerwał mi się z łańcucha... Mam nadzieję, że nigdy więcej tego nie zrobi. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz